Sandały TEWA – test w Afryce

W największym skrócie: sandały TEVA Winsted (woman) to buty, którym można zaufać i które są świetne na wyprawy. Oraz do noszenia na co dzień : )

Opis techniczny znajdziecie tutaj, poniżej garść uwag po naprawdę długim noszeniu.

Przez trzy tygodnie w Namibii nosiłam praktycznie tylko te sandały (wyjątkiem było zdobycie płaskowyżu Waterberg, gdzie konieczne są normalne buty trekowe). Lekkie, wygodne, idealnie pasujące do stopy, no i przewiewne : ) Ani razu nie miałam niemiłego odczucia, typu „plastik, guma” – bo choć rzecz jasna sandały są zrobione z tworzywa, to doskonale współpracuje ono ze skórą. Zero odparzeń, otarć czy innych tego typu wypadków. Co więcej przed wyprawą nosiłam je tylko przez kilka dni – co jak wiadomo nie jest najlepszym pomysłem, bo zawsze warto zabierać buty sprawdzone – ale okazało się, że TEVA zachowały się bez zarzutu. 

Jeśli zatem szukacie butów, którym chcecie zaufać na dłużej – polecam wam TEWA. Po Namibii przejechały jeszcze Chorwację, kawał Polski i wygląda na to, że przechodzę w nich cały sezon : )

Deadvlei w Namibii – zdobyta!
Na pustyni Namib (i każdej innej) doskonale sprawdza się to, że sandały te są odkryte i piasek od razu się wysypuje : )
Wybrzeże Szkieletów: można w sandałach, można boso : )
Cape Cross czyli ogromna kolonia uchatek. Tu jednak lepiej w sandałach.
Na wędrówkę po Spitzkoppe przyda się protektor. TEWA na szczęście go ma : )
Czekając na auto… W Namibii to można dłuuugo czekać : )
Kurz w Namibii po prostu jest. I trzeba go polubić!
Leniwy poranek na Kalahari : )
Nad wodospadami Epupa – zdaniem tutejszych ludzi to najpiękniejszy krajobraz w Namibii! 
Taka przestrzeń, że nic tylko wyruszyć przed siebie!
Wąwóz Sesriem to święte miejsce Buszmenów.
Dół wąwozu to drobne kamyki. Sandały TEWA dają radę!
Punkt widokowy na Lastovie wymaga wejścia w butach z protektorem. Widoki – genialne!
Na wyspie Pag – chodzenie boso po kamykach nie jest zbyt przyjemne, warto mieć zatem sandały.
Share

Dodaj komentarz